środa, 4 lutego 2015

Nieznajomy.. - Rodział trzeci

Jego pierwsze pytanie było dosyć zadziwiające.. "Masz chłopaka?"
Jak chłopak cię pyta, czy masz chłopaka, to dobry znak, każdy o wie, pomyślała Monika
-Naprawdę to było jego pierwsze pytanie?
-Taak! Jak tylko usiedliśmy na podłodze. Ale słuchaj to nie wszystko! W pewnym momencie, minęły może 2 godziny co najmniej, a on mówi do mnie "Jak to możliwe że nie masz chłopaka? Przecież jesteś bardzo ładna." Myślałam że zaliczę zgon! Zrobiłam się czerwona jak burak i odpowiedziałam "Dzięki ty też jesteś bardzo, ładny." i jeszcze bardziej zjarałam cegłę.
-Megan! Ale do rzeczy całowaliście się?
-Czekaj! Moment! Na czym ja to skończyłam? A no tak, marynarki się uprały i trzeba było je tylko wyprasować, poszłam do prasowalni,a On za mną. Stanął na przeciwko mnie i przyglądal się mojej osobie w milczeniu. Serce zaczęło mi walić jak szalone myśle że Niall mógł to nawet usłyszeć. Podszedł bliżej do mnie, wyjął mi z ręki żelazko i mnie obrócił.
Cisza..
Cisza..
-... i co dalej?
-P...Pocałował mnie...
-Rany! Wielki Niall!
-To było fantastyczne, cudowne, nierealistyczne, niesamowite jak z jakiejś bajki. Spełniały się wszystkie moje marzenia, i nie mogłam uwierzyć w to że to się dzieje naprawdę. Stałam jak sparaliżowana a on wypowiedział kilka słów przez które już totalnie odleciałam, cofnął się do tyłu "Podobasz mi się, cholernie.", a potem znów zaczął mnie delikatnie całować, myślałam że zemdleję. W pewnej chwili z żelazka buchnęła para i oboje się ocknęliśmy. Spojrzeliśmy na siebie i oboje zarumienieni zaczęliśmy się śmiać. Niall był zdenerwowany można było zobaczyć to w jego oczach.  Megan skończyła prasować i pozamykała wszystko szykując się do wyjścia z pralni. Przed drzwiami budynku podała Niallowi marynarki. Popatrzył na Nią w ciemności potem znów ją pocałował a Ona pierwszy raz go przytuliła.
-Staliśmy tak jeszcze z jakieś 15 minut i całowaliśmy się przed pralnią. Potem odwiózł mnie do domu, zanim wysiadłam z samochodu zaproponował żebyśmy kiedyś się jeszcze spotkali. Och !Nie wiem musze się jeszcze zastanowić...mam przecież tyle spraw.
-Chyba mu tak nie odpowiedziałaś?
-No pewnie, że nie! Powiedziałam mu że pewnie i dałam mu swój numer telefonu. Wysiadłam z samochodu ledwie uszłam dwa kroki a Niall mnie dogonił. "Nawet nie znam Twojego imienia", powiedział. Ja mu na to 'Megan, bardzo mi miło."  Uśmiechnęłam się szeroko i podałam mu rękę. "Mam nadzieję że zechcesz spotkać się ze mną jutro wieczorem, będę o 8." Uśmiechnął się, pocałował mnie, i wrócił do auta, odjechał do siebie. To wszystko.
Cisza a potem Megan i Monika zaczęły wrzeszczeć
-AAAA! Super, ekstra!!
-Nooo!! Muszę się wykrzyczeć inaczej wybuchnę!
-Bardzo się ciesze ale w co się ubierzesz?
-Jeszcze nie wiem,ale narazie musze iść do kosmetyczki oraz fryzjera.
Rozmawiały o Niallu może jeszcze z dziesięć minut, teraz Megan spytała się Moniki jak było na rocznicy dziadków.
-Strasznie się spóźniłam przez jednego durnia. Pokłóciłam się z nim ale straciłam dużo czasu,zresztą później ci opowiem. Teraz mam mnóstwo roboty.
-Pomogłabym Ci ale..
-Leć się szykuj na spotkanie z tym swoim Niallem.
Monika miała nadzieję że Niall nie złamie jej przyjaciółce serca,wzięła się do pracy aby nadrobić stracony czas nie tylko z powodu telefonu.  Już dzień wcześniej wszystko zaczęło się chranić, najpierw uczulenie praktykanta, potem zajęty wujek który przyprowadził Marka i się nim zajmował. Matka za miastem, wreszcie koszmarny lukier na torcie i popołudniowe spotkanie które wprawiało ją w okropny nastrój. Poprzedni dzień był naprawdę zwariowany. Pracowala od rana bez chwili wytchnienia.  O piątej postanowiła zrobić sobie przerwę i uciec na mała plażę położoną trochę na uboczu. Padała ze zmeczenia i chciała odpocząć w samotności. Potrzebowała paru godzin na słońcu, nad morzem. Zaraz po zmierzchu miała wrócić do domu, aby zdążyć na kolcję na 8. Z drugiej strony nie mogła odmówić sobie widoku zachodzącego słońca. Uwielbiala ten moment, razem z Megg zawsze marzyły o romantycznym spotakaniu z księciem z bajki który pojawiłby się przed nimi w magiczny sposób. Tak naprawdę Monia zawsze sobie z tego zartowała, ale wydawało jej się to słodkie. Monika w takie opowieści zawsze wplątywała coś zabawnego na przykład : "Ona robi krok w jego stronę potyka się i upada."
Siedząc na piasku zdała sobie sprawę ze jest już późno, ale chciała zobaczyć jak ostatni kawałek słońca znika za horyzontem. Plaża była już pusta, zresztą to ją wcale nie dziwiło, mało osób znało tą plażę. Monika pozbierała swoje rzeczy, założyła na siebie białą krótką sukienkę, którą sama uszyła. Wpatrując się w morze dostrzegła że ktoś idzie,zaciekawiona odwróciła się w stronę wysokiego chłopaka. Zdaje jej się że coś mówił ale że miała słuchawki w uszach i słuchała głośną muzyke nie wiedziała co. Chłopak nadal szedł w jej strone, rozglądnęła się wokół siebie ale była sama. Chłopak był wysoki i dobrze zbudowany, miał ciemne krótkie wlosy z nieco dłuższa grzywką, która - pewnie z powodu soli - lekko sterczała. Był opalony, gęste ciemne brwi, i niemal czarny zarost. Miał na sobie szorty i kraciastą koszulę z krótkim rękawem. Zauważyła tatuaż na jego nodze który przedstawiał wilka. Jej wymarzony książę z bajki, nie miał tatuaży oraz uśmiechał się słodko. Natomiast ten chłopak gestykulował coś głośno krzycząc. Monia nie widziała jego oczu miał na nosie okulary przeciwsłoneczne w fioletowej oprawce. Chłopak jeszcze chwile krzyczał po chwili zorientował się że dziewczyna go nie słyszy wyrwał jej brutalnie słuchawke z ucha.
-Hej! Co Ty sobie myślisz?!- Warknęła czerwieniąc się ze złości.
-To Twój samochód? Ten na placu?! - Krzyknął jeszcze głośniej. - Czekam już prawie godzinę!- Był naprawdę wpieniony.
Monika się przestraszyła.. Czego ten wariat od niej chce.
-Tak się nie rozmawia z dziewczyną,dupku! - Odwróciła się żeby odejść ale on złapał ją za ramie ze sztucznym, wymuszonym uśmiechem.
-Przepraszam panią. A może mam się ukłonić, bo pani chyba należy do rodziny królewskiej? Byłbym naprawdę wdzięczny, gdyby była pani tak miła i laskawa odpowiedzieć... To Twój samchód? Tak czy kurwa nie?! -Wrzasnął znowu.
-Hej! Zostaw mnie! Chamidlo. Daj mi spokój.
Monika wyrwała mu się i wystratowała szybkim krokiem lecz chłopak deptał jej po piętach gdy doszli do placyku gdzie Monika zaprakowała swój malutki samochodzić chłopak stanął przed nią z założonymi rękoma.
-A więc to jednak twój rzęch?
Monika wytrzymała jego spojrzenie.
-Tak,no i co?
-Wiedziałem że Twój!- Zawolał. -Tylko baba może taki mieć, i to jest dobrze zaparkowany? Ty chyba nie masz prawa jazdy.
-Masz rację! Nie mam bo na to auto nie potrzeba durniu! Poza tym parkuję tam gdzie mi się podoba, a Ty zachowujesz się jak popieprzony bachor. No ale skąd taki nieokrzesany jaskinowiec jak Ty mógłby o tym wiedzieć.
-Te "okrzesana" panna od godziny trąbie abyś się stąd ruszyła! Ale ty byłaś zbyt zajęta. Stanęłaś tak okropnie! Musisz iść do okulisty!|
-Idź do diabła! -Krzyknęła Monika straciła cierpliwosć. -Nie będę zniżała się do Twojego poziomu a teraz żegnam. -Wsiadła do auta. Chłopak wrócił do swojego samochodu, dużego sportowego kabrioletu, którym naprawdę nie mógł wyjechać.. Monika specjalnie się ociągała...  Przez chwilę udawała że nie może zapiąć pasów, potem szukała telefonu w torebce, później słuchawek, po chwili odwróciła się w stronę chłopaka spojrzała w jego oczy, patrzyli tak na siebie przez kilka dobrych sekund chłopak był zdenerwowany, stukał palcem o kierownicę. Po chwile oboje ruszyli, nieznajomy ją wyprzedził,a ona spokojnie pojechała do swojego domu.



-----------------------------------------------
Trzeci rozdział dedykuję Gabrysi oraz Justynie i innym kochanym osóbkom < 333
Troche długo pisałam ale chyba jest w miarę okej <33

5 komentarzy:

  1. HA! pierwszy komentarz, czekam na więcej i.. dlaczego zawsze Zayn jest chujem... ;-;

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzisiaj/Jutro :) Zależy jak się wyrobie bo jeszcze nie zaczęłam :3

      Usuń
  3. Genialny, genialny i jeszcze raz genialny XD Czekam z niecierpliwością na nexta :**

    OdpowiedzUsuń
  4. ahhahhahhaah serio MONIKA MOJA BFF?
    Ok nieważne zajebisteee

    OdpowiedzUsuń